Zanim zasiadłem przed komputerem, długo zastanawiałem się o czym będzie następny artykuł. Postanowiłem że tym razem napisze o uczuciach, ale nie moich jako kuratora sądowego które towarzyszą mi podczas czynności wykonywanych z ramienia sądu, ale o uczuciach dzieci, których ja jestem świadkiem i których doświadczam podczas chociażby wykonywania przymusowego odebrania ich z domu rodzinnego. Niewiele osób, które nie są związane zawodowo czy osobiście z takimi sytuacjami zdaje sobie sprawę, jak ogromne spustoszenie w psychice dzieci powodują sytuacje gdy są one odbierane rodzicom i umieszczane w różnego typu placówkach.

Wyobraźmy sobie dziecko, które od samego początku wzrasta w rodzinie gdzie awantury i nadużywanie alkoholu są na porządku dziennym. Dziecko, które od początku swych narodzin widzi pijaną matkę, pijanego ojca, słyszy wyzwiska i jest świadkiem przemocy. Być może czasami tej przemocy doznaje, ale jest przeświadczone ze tak już musi być. Dla takiego dziecka jest to pewna „norma”, ponieważ nie ma innego wzorca rodziny. Ono wzrasta w tej „normie” i przyjmuje ją za pewnik. Co więcej, przystosowuje się emocjonalnie do sytuacji w której się znajduje, wypracowując pewne normy postępowania dzięki którym daje radę funkcjonować w środowisku rodzinnym. Psychologowie wyróżniają następujące typy dzieci:

Bohater – dziecko takie rezygnuje z osobistych celów życiowych, gotowe do poświęceń dla rodzeństwa i innych członków rodziny. Zaniedbuje siebie i swoje sprawy, przedkładając dobro innych nad swoje. Drugim typem dziecka jakie wyróżniamy to dziecko wspomagacz. Dziecko takie podejmuje się kierowania życiem rodziny, chroni ją przed skutkami picia, próbuje kontrolować picie rodziców tym samym nieświadomie wspomagając rozwój choroby alkoholowej u rodzica. Kolejnym typem dziecka to „Maskotka” lub „Błazen” który wydaje się być dzieckiem wesołym i pełnym żartów, jednakże jego rola jest rozładowywanie napięć w rodzinie a także zapobieganie konfliktom. Jednakże takie zachowanie to gra pozorów – dziecko przezywa wewnętrzny dramat, cały czas narażone jest na gniew i strach. Jego rozśmieszanie nie wynika ze spontaniczności – wewnątrz siebie przezywa strach, smutek czy cierpienie. Czwartym typem dziecka, z jakimi spotykam się w swojej pracy zawodowej to dziecko określane mianem „kozła ofiarnego”. Dziecko to często jest obwiniane za konflikty w rodzinie, a brak uwagi ze strony rodziców kompensuje w nieodpowiednim zachowaniu. Dzieci te najczęściej sprawiają problemy szkolne a także popadają w konflikty z prawem. Ostatnim typem dziecka, jest „aniołek” lub inaczej nazywane „niewidoczne dziecko”. Częstą z tą rolą identyfikuje się najmłodsze spośród rodzeństwa. Dziecko takie bardzo często wycofuje się z realnego życia, ucieka w świat fantazji, bajek.  W późniejszym okresie bardzo często sięga po narkotyki, używki.

Odgrywane role dzieci przyjmują nieświadomie. Jest to ich mechanizm przystosowawczy do warunków w jakich dorastają i w jakich się wychowują. Mechanizm ten jest tak naprawdę dla dzieci strasznie szkodliwy, ponieważ niszczy ich psychikę i powoduje, że tracą szansę na normalne dzieciństwo. To właśnie z takich środowisk najczęściej pochodzi młodzież, która popada w konflikty z prawem nie tylko jako nastolatki, ale także jako osoby dorosłe.

Ale powróćmy do sytuacji z jaką musi zmierzyć się sąd i dokonać odebrania dziecka z rodziny biologicznej. Z rodziny, która pomimo swej niewydolności, jest dla tego dziecka wszystkim co ma łącznie z rodzicami, których przecież kocha i którzy na swój sposób także jego kochają. Co czuje takie dziecko?

Odpowiedź jest bardzo prosta. Umieszczenie dziecka czy to w Domu Dziecka czy pieczy zastępczej (chyba że jest to piecza zastępcza spokrewniona) powoduje u dziecka bardzo dużą traumę, porównywalną do śmierci najbliższego członka rodziny. Ponadto dziecko jest oderwane od swojego naturalnego środowiska, znajduje się w miejscu mu obcym, wśród nieznanych ludzi co z kolei rodzi bunt i niechęć do podporządkowania się warunkom w jakich się znalazło.

Dlaczego o tym wszystkim pisze? Bo mnie krew zalewa jak widzę takie rodzinki, które pomimo trwania w alkoholizmie, dalej wychowują swoje dzieci. Jak krzywdzą je, doprowadzając do marginalizacji społecznej i skazują je na początku ich życia że będą niepełnowartościowymi obywatelami. Jak uczą krętactwa, życiu na socjale i braku szacunku do innych. Jak uczą kraść, oszukiwać i kłamać, byle uniknąć legalnej pracy.

Dlatego moim zdaniem dzieci powinno odbierać się jeszcze więcej i o wiele szybciej. Nie czekać do ostatniej chwili. A rodziców (choć to niemożliwe w dzisiejszych czasach) pozbawiać możliwości posiadania następnego potomstwa.

 

  1. Często na wsi słyszę od mieszkańców pozytywne opinie o dzieciach wychowujących się w rodzinach alkoholowych. „Jaka ona dobra dziewczynka, jak zajmuje się rodzeństwem”, albo „Jej najstarsza córka zastępuje matkę młodszym”. Teraz już wiem że to jest złe. Bardzo złe. I wszędzie tam gdzie dzieci muszą zastępować rodziców, bo ci piją, powinno się takie dzieci umieszczać w rodzinach zastępczych. Niech odzyskają dzieciństwo a 10-letnia dziewczynka niech po raz pierwszy w życiu pobawi się lalką w domu, a nie braciszkiem którego musi nakarmić i przewinąć, bo matka zachlana leży w rzygowinach.