Kobieta wychowuje dzieci, otacza troską i opieką własne potomstwo, a facet silną ręką, ogarnia stan konta. Słowem, dba o bezpieczeństwo swojej rodziny. Ten stereotypowy podział na role męskie i żeńskie, jeszcze nie tak dawno, miał być zastąpiony postulatami równościowymi. W ciągu ostatnich lat, środowiska feministyczne, robiły wiele, aby wyprzeć ze świadomości wielu Polek, model utrwalony przez tradycje. Kobiety, miały stać się ofiarą męskiej dominacji, czego finalnym efektem, miał być obraz uciemiężonej kobiety. Dotychczas, pompowany przekaz, kazał widzieć w kobiecie płeć słabszą. Kurę domową, zdeterminowaną kulturowo oraz biologicznie, która musi zabiegać u swojego faceta o pozwolenie na możliwość samorealizacji. „Więcej kobiet w polityce“, „mój brzuch, moja sprawa“, czy wreszcie „większe zarobki dla kobiet“ – rozbrzmiewały hasła z ust feministycznie zorientowanych kobiet. Męska dominacja zastępuje drugą. Swoisty konflikt płci. Taki odwet za okropności zgotowane przez facetów. Równości, próżno tu jednak szukać. A znaleźć można, pragnienie dominacji nad facetami.

Niepostrzeżenie, amok walki o równe traktowanie, doprowadził do przedawkowania. Paradoksalnie, kobiety weszły w rolę męskie. Stały się bardziej zdecydowane od mężczyzn. Założyły garnitury i zaczęły triumfalnie głosić o zmianach na lepsze. Teraz kobieta może ubiegać się o najwyższe stanowiska. Przed kilku laty, na szczytnym stanowisku Ministra Sportu, zasiadła Joanna Mucha. Teraz nadeszła era premier, Ewy Kopacz. Musi mieć twardą rękę, by ogarnąć swoją partię.

Ostatnie wybory prezydenckie, każą widzieć fiasko w światopoglądowej odnowie propagowanej przez feministki. Prawicowi kandydaci, zainkasowali większościowe głosy. I choć, od osobistości ubiegających się o fotel prezydencki, można było usłyszeć postulaty o szacunku, to jednak miały charakter mocno ogólnikowy. Magdalena Ogórek, kandydatka z ramienia SLD, jako jedyna kobieta, przepadła z kretesem w wyścigu o Belweder. Oferowany przekaz, nie przekonał Polaków. Najwyraźniej okazał się zbyt mało atrakcyjny.

Cofnijmy się w czasie. Wróćmy do 1994 roku. Wtedy ukształtował się model faceta metroseksualnego. Dbającego o siebie, bez zarostu, który sięga po kosmetyki, bliżej jest mu do sztuki niż do sportu, przy tym chętnie korzysta z mody. Odtąd pojawił się bum na męskiego dżentelmana. Facet miał być grzeczny, wrażliwy i czuły. A więc tacy mieli wzięcie u kobiet.

Dziś sytuacja zmieniła się diametralnie, bo przyszła moda na mężczyzn lumberseksualnych. Wiele kobiet, powiedziało otwarcie: – Mamy dosyć cukierkowych i narcystycznych lalusiów, którzy ciągle okupują łazienkę i bardziej dbają o siebie. Zapragnęły mieć przy swoim boku faceta, który zapewni im poczucie bezpieczeństwa.

Facet lumberseksualny nosi brodę, ale dba o nią w granicach rozsądku. Ubiera się w kraciaste koszule. Niekiedy ma tatuaż. Twardziel, który nie obawia się wyzwań. Pobiegnie do lasu, potrafi polować. Chętnie wybierze się również na wyprawę survivalową, gdzie przetrwa za sprawą praktycznych umiejętności. Obroni kobietę w każdej sytuacji. Naprawi kran, czy porąbie drewno na opał do pieca. Taki mężczyzna daleki jest od wrażliwego i czułego usposobienia.

W przestrzeni publicznej, nie brakuje żartów i memów, które mają wyśmiać narzucony trend do przejmowania i powielania jednowymiarowego wzoru – lumberseksualnego „mężczyzny drwala“, który rzekomo zawsze podoba się kobietom.

Niemniej jednak, nie brakuje osób, które mówią o kryzysie męskości. Część przedstawicielek płci pięknej, tęskni za jasno zarysowanym podziałem męskich i żeńskich cech. Do podobnych wniosków doszedł prof. Philip G. Zimbardo. Ten znany psycholog społeczny, również zauważa problem kulejącego stanu męskości. Na łamach miesięcznika „Twój STYL“ w wywiadzie z Jagną Kaczanowską mówi: – „Żyjemy w erze kobiet. One są silne, niezależne, ich mężczyźni wpadają w kompleksy i chowają się w wirtualnym świecie. Jeśli się nie przystosują, mogą zniknąć! alarmuje prof. Zimbardo. Podkreśla dalej: – „Mężczyźni zaczynają myśleć: skoro nie mogę być prezesem czy choćby dyrektorem, to właściwie jest mi wszystko jedno. Nikim nie będę. I wycofują się w samotność czy światy wirtualne“.

Czy mężczyźni są bardziej kobiecy od kobiet z przed lat? Krzewienie idei „mężczyzn drwali“ jest ratunkiem? A może za kilkanaście lat obudzimy się. I wtedy naszym oczom ukaże się skrzyżowanie mężczyzn lumberseksualnych z metroseksualnymi odpowiednikami? Być może rambo zdolny do okazania uczuć, będzie facetem przyszłości. Być może, bo dziś, to jedynie spekulacje.

Damian Młodecki